Dodano 11 listopada 2011, 12:06:02 w kategorii czy_wiesz . 2 komentarze
Dziś o wierszu będzie, o bohaterach... Jak zwykle: kawałek treści i proste pytanie, na które, z niewiadomych przyczyn, większość osób nie zna odpowiedzi.
Wiersz Broniewskiego Bagnet na broń
znają chyba wszyscy Polacy, którzy chodzili do szkoły. Jest to niemal obowiązkowa pozycja na szkolnych akademiach z okazji Święta Niepodległości, więc myślę, że każdy jako tako go kojarzy. Ale i tak wypada go przytoczyć:
Kiedy przyjdą podpalić dom,
ten, w którym mieszkasz - Polskę,
kiedy rzucą przed siebie grom
kiedy runą żelaznym wojskiem
i pod drzwiami staną, i nocą
kolbami w drzwi załomocą -
ty, ze snu podnosząc skroń,
stań u drzwi.
Bagnet na broń!
Trzeba krwi!
Są w ojczyźnie rachunki krzywd,
obca dłoń ich też nie przekreśli,
ale krwi nie odmówi nikt:
wysączymy ją z piersi i z pieśni.
Cóż, że nieraz smakował gorzko
na tej ziemi więzienny chleb?
Za tę dłoń podniesioną nad Polską
kula w łeb!
Ogniomistrzu i serc, i słów,
poeto, nie w pieśni troska.
Dzisiaj wiersz-to strzelecki rów,
okrzyk i rozkaz:
Bagnet na broń!
Bagnet na broń!
A gdyby umierać przyszło,
przypomnimy, co rzekł Cambronne,
i powiemy to samo nad Wisłą.
Pytanie na dziś też oczywiste:
Co powiedział Pierre Cambronne?
Nie na temat: Jogger wygenerował mi dziś hasło SWEETQ. NIe wiem co to Q, ale i tak mi się podoba :)
Dodano 09 czerwca 2011, 22:26:36 w kategorii OCB KJM Śmieszne i głupie życie itp. . 1 komentarz
Zostałem obdarowany jakiś czas temu przez Plusa pakietem darmowych SMSów do usług Fun Skan i Xyber Mech. Nie to, żeby komuś do czegoś były potrzebne, ale niepotrzebnie zaciemniały informację o zjedzonych megabajtach. Pomyślałem więc, że można je jakoś zmarnować i zarejestrowałem się w usłudze.
A że jakoś nie lubię zaczepiania obcych ludzi, to sobie włączyłem i czekam, że może ktoś ciekawy się odezwie. I chyba się dziś doczekałem. Dostałem wiadomość, że chce się ze mną skontaktować ASIAKOD30. Nie wiem dlaczego, ;) ale nick sprawił, że postanowiłem zacząć nietypowo:
Co?
Na odpowiedź nie czekałem długo (pisownia oryginalna):
Co co? Kim ty Jestes i w takim pytaniem a kultura to ze wsi?
No rzeczywiście. Początek nienajlepszy. Nadeszła pora na wyjaśnienie motywów:
To zalezy. Z oszustami i innymi cwaniaczkami na kulture sie nie sile.
Ciekaw byłem, czy otrzymam próbkę kultury miejskiej
do porównania, czy może sprostowanie, że moja intuicja mnie zawiodła. Przyszło to pierwsze:
To wal sie na ryj Cwelu jebany chemie !
W kolejnej wiadomości zawarłem wątpliwości co do płci rozmówcy i krótkie porównanie zachowania z miejscowymi żulami spod sklepu, z korzyścią dla tych drugich. Otrzymałem jedynie zalecenie jebnięcia się w czoło w formie krótkiej rymowanki. Chyba. Czytać umiem, ale z tym czymś miałem problem.
Fakt, sam grzeczny nie byłem i zaczynałem pogawędkę z zamiarem trollowania, ale naprawdę z takim chamstwem to u nas na wsi jeszcze nigdy się nie spotkałem.
Numeru na wieśniaka
próbowałem już parę razy. Zazwyczaj w łagodniejszej formie, po prostu jak coś mi się nie spodoba, na przykład w tonie wypowiedzi, to zwracam uwagę, że u nas na wsi ludzie tak nie mówią
. I zawsze wzorce kultury z wielkiego miasta reagują tak samo... Wrrrróć!!! Nie tak samo, bo słownictwo bywa zróżnicowane. Bywam chujem, dziwką, cwelem, pizdą niemytą, jebniętym matołem i innymi rzeczami, których mój tępy łeb nie jest w stanie spamiętać. I obowiązkowo - wieśniakiem. Chyba raz tylko skończyło się to zrozumieniem aluzji, niby-ciętą uwagą Na wsi - to wiele wyjaśnia
i profilaktycznym ucięciem rozmowy. Nigdy wyjściem z twarzą.
Wysłałem jeszcze kilka wiadomości, ale moja Asia
już nie odpowiadała. Może poszła do jakiegoś wieśniaka się kultury uczyć?
Dodano 21 maja 2011, 20:16:51 w kategorii OCB KJM Zjawiska niewyjaśnione . 4 komentarze
Dawno nie patrzyłem, co tam ciekawego w Google Analytics. Wszedłem sobie popatrzeć, ale jakoś dotychczas chyba wchodziłem za szybko, bo nie zwróciłem uwagi na coś nawet trochę ciekawego. Otóż nie posprzątałem po kilku serwisach w budowie
. Do tej pory już się rozpłynęły: domeny się zwolniły, hosting się dwa lub trzy razy skasował, a strony owe ciągle wykazują szczątkowy ruch. Po przyjrzeniu się dokładniej już wiem chyba o co chodzi (a po jeszcze dokładniejszym mam dwa podejrzenia, przy czym nadal skłaniam się ku pierwszemu), ale pozostawiam zagadkę dla was:
Co to za ruch? Czym jest, skąd się bierze itp...?
Złotych Myśli
Dodano 04 maja 2011, 10:23:42 w kategorii komputery i okolice OCB KJM . 4 komentarze
Pytanie tylko jedno: Oszacuj ile procent pozycji oferowanych przez wydawnictwo Złote Myśli obraca się wokół tematów:
Złotych Myśli
?
Pewnie wszyscy wiedzą o czym mowa, ale dla tych, co nie znają, podaję link do strony Złotych Myśli. Link jest z moim poleceniem. Jak komuś to nie pasuje z jakiegokolwiek powodu, to proszę wejść inną drogą (np. przez Google lub ręczne wpisanie adresu), a nie wycinać refa. Dzięki.
Wpis nie jest po to, żeby nałapać poddanych
, ale jak będzie to efektem ubocznym, to przecież tak jest uczciwie, prawda?
Dodano 23 stycznia 2011, 15:53:40 w kategorii Marian i Hanka . Dodaj komentarz
Nie. Przedstawione postaci nie mają swoich rzeczywistych odpowiedników, a opisane sytuacje nie miały miejsca. Podobieństwo do czegokolwiek istniejącego lub mającego miejsce w rzeczywistości jest zupełnie przypadkowe.
- Co to jest? - spytała Hanka, zwracając uwagę na buty, których Marian jeszcze nie miał wychodząc z domu.
- No buty przecież. Kupiłem nowe, bo tamte mi się rozwaliły.
- Znowu? Kupujesz taniznę, to ci się szybko psują. Ile w tych pochodzisz? Góra dwa miesiące!
W tym momencie postanowił uświadomić żonę, że tyle mniej więcej pozostało do końca zimy, ale zanim zdążył zareagować, ona już zaczęła rozwijać swoją myśl:
- Kupiłbyś coś porządnego, tak jak ja, to byś pochodził parę lat, bo na tym szajsie to wcale nie oszczędzasz. Zobacz! - powiedziała otwierając szafkę i wyciągając pierwszą parę z brzegu.
- Wiesz ile te mają lat?
Próbował zgadnąć, ale trudno byłoby mu powiązać je jednoznacznie z jakimkolwiek wydarzeniem, a co dopiero z datą. W końcu udało mu się skojarzyć ze ślubem Michała... Ale ile to lat już? Sześć czy siedem? Już siedem chyba? Ale głowy nie dam. Spojrzał jeszcze raz, ale wolał nie ryzykować odpowiedzi. Zamiast tego zapytał:
- A ty w nich chodzisz w ogóle?
Ze zmian na jej twarzy i innych ruchów ciała, w tym rąk, wywnioskował, że Hanka kolejny raz przygotowuje się do wygłoszenia znanej mu już hipotezy:
- Ty to chyba głupi jesteś!
...którą po chwili uzupełniła krótkim wyjaśnieniem:
- Przecież takie już od sześciu lat są niemodne!
Tak, to już siedem lat! Na pewno siedem.
Dodano 24 listopada 2010, 12:20:36 w kategorii Marian i Hanka . Dodaj komentarz
Jak zwykle z rana Marian wybrał się do pobliskiego sklepiku po bułeczki i kilka innych rzeczy.
- Witam panie Marianie, to co zwykle? - zapytała retorycznie pani Jadzia, bez pytania zdejmując z półek produkty.
- I mleko jeszcze. - powiedział lekko zdziwiony
- Hania brała wczoraj.
- A, to w takim razie nie trzeba.
Zapłacił i wybrał się w drogę powrotną do domu. Po drodze spotkał Zbyszka.
- Hej, wiem kto ma do sprzedania piłę - akurat taka jak potrzebujesz.
- Dobra, wieczorem pogadamy.W tym samym czasie Hanka wsiadając do autobusu podała kierowcy banknot.
- Dzień dobry!
- Dzień dobry! - odpowiedział kierowca, wydając jej resztę.
Usiadła na swoim ulubionym miejscu, które pół sekundy wcześniej zwolniła pani Bożenka, zdejmując z niego torbę. Chwilę potem obie drzemały, jakby próbując odzyskać choć kilka minut niewykorzystanej nocy. Obudziło ją dopiero szturchnięcie z tyłu. Drugie czy trzecie. Spojrzała w okno, wstała jak oparzona i wybiegła z autobusu, udając się w stronę biura.
Gdy już była na miejscu, przywitała się z koleżankami i chwyciła filiżankę lekko posłodzonej, nie za zimnej i nie za gorącej kawy z mlekiem.
- Tego mi było trzeba - uśmiechnęła się biorąc duży łyk - Xero już działa?
- Nie, ale załatwiłyśmy zastępcze, bo przecież wiemy jak go potrzebujesz w środy.Wracając z pracy wstąpiła po drodze do obuwniczego.
- Mam coś dla pani, pani Haniu. Zobaczy pani!
Sprzedawczyni zdjęła z półki dwa pudełka, przez chwilę rozglądając się za czymś. Otworzyła oba stawiając je przed klientką, która zaczęła oglądać je z wyraźnym zainteresowaniem, a sama wróciła do grzebania po półkach.
- Chyba te.
- Tak myślałam. Ale pani numer już się skończył, będzie pojutrze. Zatrzymać dla pani?
- Pewnie nie będzie trzeba, bo pojutrze będę miała czas, ale gdyby mnie nie było to pani odłoży.Wpadła do domu, spojrzała na Mariana wpatrzonego w ekran laptopa.
- Już jestem. Co tam robisz?
- A właśnie sobie czytam ciekawy artykuł.
Hanka zaczęła czytać przez ramię, z coraz większym zdziwieniem patrząc na kolejne elementy wypunktowanej listy.
- A może numer buta jeszcze?
- Wiesz, nawet nie zdajemy sobie sprawy ile informacji o nas zbierają strony internetowe, które na co dzień odwiedzamy.
Marian zaczął przeglądać menu przeglądarki w poszukiwaniu wspomnianego w artykule "trybu porno".
- Zaskakujące. Przerażające wprost!
Dodano 28 września 2010, 21:08:04 w kategorii komputery i okolice OCB KJM . 47 komentarzy
Samo określenie piractwo
jest niewłaściwe. Przede wszystkim dlatego, że pirat (w pierwotnym znaczeniu), to ktoś, kto kradnie. Ale będę go używał, bo się już mocno w języku przyjęło i nie potrafię znaleźć lepszego. Ale przejdźmy do rzeczy.
Piractwo to nie kradzież. Różnice między dwoma pojęciami widzą nawet ci, którzy twierdzą, że jej nie ma. Nie przeszkadza im to kłamać w obronie własnych interesów i wmawiać innym, że jest inaczej.
Oczywiste jest, że winowajca na tym zyskuje, a ten, kto powinien zyskać - traci. Właściciel wytwórni nie kupi sobie kolejnego BMW, a Michał Wiśniewski większego samolotu, choć wspomniane BMW i samolot ewidentnie im się za ich robotę należą. Ale żaden zwolennik alternatywnych metod dostępu do treści chronionych prawem autorskim
im tego nie ukradł. Choć lista podobieństw jest duża, to jednak różnica jest jasna i wyraźna. Trzeba być ślepym, żeby jej nie zauważyć. A może tylko zaślepionym.
Piractwo niszczy kulturę, gospodarkę i kupę innych rzeczy. Piractwo to zło. Trzeba z nim walczyć, ale nie w ten sposób. Nie naciąganiem pojęć, nie bezpodstawnymi oskarżeniami, nie propagandą. I nie kłamstwem, bo reakcją na kłamstwo jest brak zaufania. A to zły początek, jeśli chcemy kogoś do czegoś przekonać.
Piractwo nie jest pobiciem (chociaż właściciela praw autorskich to boli), porwaniem (choć ogranicza jego wolność), ani gwałtem (choć może on się poczuć wyruchany). Nie jest kradzieżą. Jest piractwem. Rodzajem oszustwa, wyłudzenia, czasem fałszerstwa. Nie kradzieży.
Dodano 07 sierpnia 2010, 21:52:21 w kategorii OCB KJM Zjawiska niewyjaśnione . 4 komentarze
Pomyślmy:
pod wpływem.
To o co chodzi z tym ograniczeniem prędkości w terenie zabudowanym?
Dodano 10 czerwca 2010, 01:12:41 w kategorii OCB KJM . 3 komentarze
Źródła energii możemy podzielić na odnawialne i nieodnawialne.
Przykładem energii odnawialnej jest węgiel kamienny, który powstaje z resztek organicznych, zwłaszcza roślinnych. Dziś też można w warunkach ziemskich spotkać rośliny, a także coś, co uważane jest przez wielu za stadium pośrednie w procesie tworzenia się węgla - torf i węgiel brunatny. Dlatego uzasadnione jest podejrzenie, że w przyszłości, dzięki działaniu tych samych procesów, w których powstawał węgiel, mogą powstać powstać nowe pokłady.
Przykładem energii nieodnawialnej jest na przykład energia słoneczna. Jak powszechnie wiadomo jest ona wyzwalana w wyniku reakcji jądrowych. Jest to głównie przekształcanie wodoru w hel. W dużym uproszczeniu wygląda to tak: mamy trochę wodoru, robią się jakieś czary mary i powstaje nie-wodór oraz kupa energii. W zasadzie można przyjąć, że coś, co przestało być wodorem, nie będzie miało ochoty, żeby znowu się nim stać. Patrząc na to w skali globalnej: wodór znika, a przybywa helu i cięższych pierwiastków. Nie ma bata - raz zużyte paliwo
jest już stracone. Co prawda może jeszcze robić różne ciekawe rzeczy, ale nie zapowiada się, żeby chciało wrócić do swej pierwotnej formy.
Dobrze napisałem, czy może coś się nie zgadza?
Dodano 07 czerwca 2010, 17:26:10 w kategorii OCB KJM Śmieszne i głupie życie itp. . 9 komentarzy
Skąd biorą się brzydkie ubrania w kobiecych szafach?
Dodano 03 czerwca 2010, 20:54:57 w kategorii komputery i okolice OCB KJM . 12 komentarzy
Wszystkie przedstawione osoby są zmyślone, ale przynajmniej częściowo wzorowane na istniejących lub choćby nimi inspirowane.
Ewa nie ma rąk. Prawie nie ma. Mimo to może używać komputera. Klawiaturę może obsługiwać nogami, bo są one znacznie zręczniejsze niż u przeciętnego człowieka. Czasem ma problem z użyciem jakiejś kombinacji wymagającej wciśnięcia większej liczby klawiszy. Ale na szczęście nie musi wciskać ich jednocześnie, bo wspomaga się odpowiednią funkcją systemu operacyjnego. Kupiła też klawiaturę z większymi klawiszami. Mysz w zasadzie też mogłaby poruszać nogą, ale dla większej wygody woli używać trackballa.
Artur ma gorzej. Jest prawie całkowicie sparaliżowany. Jednak on też może używać komputera, bo dzięki swemu samozaparciu i pomocy innych może już korzystać z urządzenia nazywanego eye-trackerem. Ten sprytny wynalazek pozwala wydawać polecenia komputerowi za pomocą ruchu gałek ocznych.
Ale nie zawsze potrzeba inwestować w sprzęt, by umożliwić korzystanie z komputera tym, dla których jest to trudniejsze, bo różnią się od innych. Ania
tylkonie słyszy, więc wydaje się, że nie jest to duże utrudnienie. Czasem jednak może przegapić jakąś sytuację, która normalnie sygnalizowana jest dźwiękiem. Na szczęście dziś w systemach operacyjnych mozna spotkać funkcjęstrażnika dźwięków, dzięki której użytkownik zobaczy na ekranie, że coś powinien usłyszeć.Z kolei niedowidzący Adrian może czytać strony internetowe korzystając z wbudowanych w przeglądarki internetowe możliwości zastosowania własnego stylu użytkownika lub powiększenia strony. Z innymi programami jest gorzej, ale nie beznadziejnie - można użyć choćby funkcji wirtualnej lupy pokazującej powiększenie fragmentu ekranu.
Michał korzysta z czytnika ekranowego, bo nie widzi wcale. Może obsługiwać wiele programów, takich jak edytory tekstu, arkusze kalkulacyjne, programy do komunikacji i wiele innych. Czasem dłuższe teksty woli wrzucić na brajlowską drukarkę.
Problemów jest wiele, ale rozwiązań jeszcze więcej. Potrafimy pomagać osobom, które nie mogą samodzielnie unieść rąk. Nieskoordynowane ruchy nie są już problemem nie do przeskoczenia. Opisanych wyżej problemów i rozwiązań nie ma co powtarzać.
Niektórzy z nas często mają w Sieci kontakt z takimi ludźmi, ale często nie zdajemy sobie sprawy z tego, że używają komputera inaczej niż my. A wiem co piszę, bo sam byłem zaskoczony, gdy ktoś znany mi
z widzeniaw Internecie okazał się osobą niewidomą. Odpowiedni sprzęt lub oprogramowanie pozwalają w dużym stopniu zniwelować te różnice, czasem nawet uczynić je niezauważalnymi dla innych.A ty, młody dyslektyku, nie możesz użyć prostego słownika sprawdzającego pisownię?
Dodano 01 czerwca 2010, 20:46:17 w kategorii czy_wiesz . 5 komentarzy
Dziś w trochę innym stylu, przede wszystkim nie będę się dziś znęcał nad systemem kształcenia i programem nauczania, bo i tak wiadomo, że najlepsze co większość uczniów może wynieść ze szkoły, to globus, probówki albo piłka do kosza.
Gdyby ktoś nie zdążył zorientować się po tytule, to chodzi o odgadnięcie nazwy zespołu muzycznego. Oto kilka informacji, w razie jakby okazały się niewystarczające, to może ich z czasem przybywać.
No dobra, myślę, że na razie wystarczy. W razie czego można prosić o kolejne podpowiedzi.
[dodane około 22:20] [+] Rzeczywiście wygląda na niejednoznaczne, choć przy pisaniu takim mi się nie wydawało. Wobec tego dodam co nieco. Oznaczam to odpowiednio. Nie wiem co jeszcze napisać, żeby nie było za dużo...
[dodane jeszcze później]Odpowiedzi inne niż wymyślona przeze mnie mile widziane. A ten rock to nie wiem czy z rollem czy bez i z tym jazzem nie wiem czy nie przesadziłem. Nie chciałbym nakłamać.
[dodane 2.06.2010 przed południem] [++] Nowe podpowiedzi, myślę, że jeśli ktoś odpowiednio skojarzy, to może go to już naprowadzić.
Dodano 24 maja 2010, 10:12:30 w kategorii czy_wiesz komputery i okolice Matematyka - możesz na nią liczyć . 8 komentarzy
Pytanie na dziś jest trochę trudniejsze, ponieważ może wymagać znajomości podstaw matematyki oraz wykonania nawet do kilkunastu linijek obliczeń. Nie chciało mi się liczyć przy zakupie, a tu się okazało, że wcale nie jest tak trudne, na jakie wygląda. A zadanie na dziś jest takie:
O ile większy jest dwudziestodwucalowy monitor panoramiczny od dwudziestocalowego monitora o klasycznych proporcjach?
Opcjonalnie można sobie jeszcze porównać inne popularne wielkości, na przykład siedemnastkę z dziewiętnastką.
Dodano 10 kwietnia 2010, 00:04:37 w kategorii czy_wiesz . 11 komentarzy
Odpowiedź na pytanie z tytułu: bakterie dzielą się podłużnie lub poprzecznie. Ale nie to jest tematem dzisiejszej notki z serii no przecież łatwe miało być
. Właściwa zagadka na dziś to:
Mamy do dyspozycji wystarczająco duże naczynie wypełnione tym, co bakterie lubią najbardziej
, czyli odżywczą odżywką dla bakterii. Do naczynka wrzucamy jedną bakterię, która prawdopodobnie zacznie robić to, co nie tylko tygryski lubią najbardziej - pobierać pokarm i się rozmnażać. Zakładamy, że odżywki jest wystarczająco dużo lub może być podawana w taki sposób, że żadna bakteria nie będzie narzekać na jej brak. Jaką funkcję, po odpowiednio długim czasie, będzie przypominać funkcja zależności liczby bakterii od czasu.
Chodzi o podanie (dla informatyków: tak jak podaje się np. złożoność algorytmów) w przybliżeniu jaka to będzie funkcja, np. wielomian, funkcja logarytmiczna, liniowa, wykładnicza czy może jakaś inna. Sam nie jestem pewien wymyślonej odpowiedzi, ale osobiście uważam ją za prawidłową. ;) Jeśli ktoś poda lepszą, to się nie obrażę...
Dodano 04 kwietnia 2010, 12:20:29 w kategorii czy_wiesz . 7 komentarzy
Czyżby to już dziesiąte pytanie z serii czego nie wyniosłeś ze szkoły
? Nie myślałem, że tyle wytworzę. No to żeby na święta się od myślenia nie odzwyczajać, dziś kolejne zadanie. Jak zwykle łatwe.
W ile sekund Ziemia wykonuje jeden obrót dookoła swojej osi?
Dodano 17 marca 2010, 13:58:49 w kategorii czy_wiesz . 6 komentarzy
Jak zwykle proste pytanie, ale tym razem, żeby było trudniej, to proszę o napisanie czegoś więcej poza odpowiedzią na zagadkę.
Zadanie na dziś: Z elektrowni wyleciał elektron. Kiedy dotrze do twojego domu?
Dodano 21 lutego 2010, 12:18:56 w kategorii Śmieszne i głupie . 2 komentarze
Pora na kolejną porcję słów kluczowych. Tym razem postanowiłem nie wybierać najdziwniejszych i najzabawniejszych tylko najbardziej popularne. A oto i lista fraz, z których miałem najwięcej wejść w roku 2009:
Dodano 17 lutego 2010, 00:58:50 w kategorii OCB KJM życie itp. . 6 komentarzy
To dla niektórych ludzi uważających się za e-1337-ę wystarczy. Nie potrzeba zrobić nic więcej, niż zapłacić (bodajże) 5 złotych za dostęp do treści, którą przy odrobinie wysiłku mógłbym mieć za darmo. Do takich treści, które przy wielokrotnym podejmowaniu odrobiny lub więcej wysiłku, z dużym prawdopodobieństwem mógłbym mieć za darmo. I miałem - przedtem. Nie to, żebym nie umiał sformułować prostego zapytania do wyszukiwarki. Ekspertem nie jestem, ale potrafię skleić coś więcej niż "tytuł szukany" torrent download (gdzie rzeczone download
uważam za bezsensowne powtarzanie wzorca przez bezmyślny (nie mylić z bezmózgim) tłum). Mimo to znalezienie niektórych rzeczy (poza miejscem, gdzie wiedziałem, że jest) zajmowało mi czasem sporo czasu. Wtedy postanowiłem (nie wiedząc jeszcze o tym) zostać głupkiem. Wyciągnąłem komórkę i wysłałem SM pod 75cośtam, korzystając z nadmiarowych środków na koncie (które w przeciwnym razie musiałby stracić w jeszcze głupszy sposób).
No dobra, ja to może pomyślałem, może nawet policzyłem - ale przecież większość zarejestrowała się tam, bo są kretynami, prawda?
Prawda... a konkretniej - gówno prawda. Jeśli my, dla których zadanie jest łatwe, mamy powód by ułatwiać sobie życie, to tym bardziej powinien robić to ktoś, komu może to sprawić trudność. Dla legendarnego ZU dotarcie do treści może być drogą przez mękę. Zaletą jest to, że może się czegoś nauczyć - tylko po ki grzyb? Ja nie umiem spawać migomatem, gotować pomidorówki, odróżnić wyżła od spaniela, nie wiem jak wygląda kolor burgundowy i kiedy żył Władysław Laskonogi. A ktoś inny może nie umieć korzystać z wyszukiwarki.
Nie pamiętamy czasów, kiedy szukaliśmy klawisza any
na klawiaturze, więc fajnie jest się z kogoś pośmiać. Ale to co nam, zaawansowanym użytkownikom, wydaje się proste, intuicyjne, naturalne i oczywiste, naprawdę opiera się na wyuczonych odruchach, latach ćwiczeń i poszukiwań.
Widziałem jak czterolatek zmienia obrazek przypisany do konta w Windowsie - ten, który widać przy logowaniu. Przez tyle lat nie wiedziałem, że można TO właśnie TAK zrobić. Rzeczywiście poczułem się jak idiota. Z sytuacji można wyciągnąć prosty wniosek, że jestem głupszy od czterolatka. Prosty, ale błędny - i trzeba chyba być idiotą, żeby takie wnioski wyciągać.
Niedawno ktoś zapytał mnie o różnicę między komputerem, a internetem. Jest bardzo mądrym człowiekiem.
Dodano 07 lutego 2010, 01:19:47 w kategorii czy_wiesz . 16 komentarzy
Kolejne pytanie z serii powinno być proste, ale pewnie nie wiesz
.
Zadanie na dziś:
Na podstawie dokumentów dotyczących danej osoby, sprawdzić czy jest pełnoletnia. Dla uproszczenia przyjmijmy, że jeśli dana osoba nie ma jakiegoś dokumentu, a mogłaby i w zasadzie powinna go mieć, to go ma ;)
Dodano 25 stycznia 2010, 14:23:35 w kategorii Marian i Hanka . Dodaj komentarz
Tego dnia Hanka miała mieć gości - koleżanki z pracy. Na szczęście Marian akurat miał wolne, więc przygotował mały poczęstunek. W sumie
przygotowałto dużo powiedziane - wymieszał półprodukty przygotowane poprzedniego dnia przez żonę i umieścił na stole.Dźwięki z korytarza mówiły jednoznacznie - zbliżają się.
Po chwili cała czwórka usiadła przy stole i zaczęła wesoło konwersować racząc się sałatkami, ciasteczkami i innymi specjałami. Gadali sobie tak o wszystkim i o niczym - natarczywych akwizytorach, globalnym ociepleniu, dzieciakach własnych i sąsiadów...
- A jak się ta nowa kawiarenka nazywa? Podobno robią najlepszą kawę w okolicy - Hanka poruszyła milion pierwszy wątek.
-
Zakątek. - odpowiedział Marian, który, w przeciwieństwie do żony, nie mijał jej dwa razy dziennie - Nowa, to i robią dobrą. Zdobędą trochę klientów, to im przejdzie.- Musimy się tam kiedyś wszyscy wybrać. I jeszcze z Mariolką. Znasz Mariolkę?
Marian znał. Dla pewności jednak pogawędzili jeszcze chwilę o Mariolce, potem o polityce, sukcesach Małysza i o pracy.
- Dzisiaj w pracy, to o mało nie przysnęłam nad papierami. A jeszcze ten głupi automat się zepsuł. Całe biuro prawie spało na biurkach. Na szczęście szef też, to mu się nie chciało łazić i patrzeć nam na ręce. Prawie nic nie zrobiłam, ale może jutro będzie lepiej.
- Nie
może, tylkona pewno.Pogadali chwilę o tym, jak to Hanka, kiedy się spręży, potrafi przerzucać papiery z wydajnością zbliżoną do koparko-spycharki. Potem o aktualnych wydarzeniach i o kuchni.
- A Marian to sobie ledwo radzi, ale kawę to zrobi zawsze taką jak lubię.
- Z mlekiem, jedna łyżeczka cukru, nawet wymieszać trzeba odpowiednio. Tyle razy mi suszyłaś głowę, że każdy by zapamiętał. Za to ty robisz najlepsze pączki.
Marian spojrzał na pusty talerz, który zdawał się potwierdzać tę tezę. Wstał i wybrał się do kuchni uzupełnić zapasy.
- A kawa? - spytała Hanka kiedy wrócił.
- Jaka kawa?
- Przecież trzy razy ci mówiłam, żebyś kawę zrobił.
Podobieństwo do rzeczywistych osób i wydarzeń jest przypadkowe, ale wysoce prawdopodobne.